Spojrzałam na telefon, miałam 3 wiadomości, nawet nie zauważyłam. Pierwsza była z wiadomością, że wygrałam Mercedesa, druga od mojej koleżanki ze szkoły, z pytaniem kiedy robimy projekt, na bal Lisa. Bal lisa miał się odbyć za 2 tygodnie, na oficjalne powitanie wakacji. Mógł wejść tam każdy, za 100$, charytatywne czy coś. Trzeci sms, był od.. Harrego. Z zaciekawieniem otworzyłam sms, i zobaczyłam wiadomość:
-Hej, śpisz już? :)
-Hej, niee! O tej porze? Zwariowałeś? Haha :)
-Haha, nudzi mi się.. :(
-To ponudźmy się razem.
-Jesteś już wykąpana?
-Tak.
-Szkoda.. :(
-Dlaczego? O.o
-No bo może na spacer jakiś byśmy wyszli.
-Nie no, mam mokre włosy.
-No rozumiem. Chciałabyś resztę zespołu spotkać?
-No pewnie! A chciałbyś moją najlepszą przyjaciółkę poznać?
-Ładna? Jak tak to z przyjemnością :D
Nie wiem dlaczego ale w tym momencie poczułam się niesamowicie zazdrosna, takie uczucie nie do pomyślenia.
-Tak, ładniejsza ode mnie.. 100 razy bardziej.
-Jest ktoś ładniejszy od ciebie? O.o
Uśmiechnęłam się baaaardzo szeroko, i odpisałam:
-Co ty mi takie komplementy prawisz? :D
-Ano widzisz, ty mi żadnego nie sprawiłaś.. :(
-Śliczne masz loczki, i oczy.
-Czuję się zawstydzony..:)
-Dobra, ja muszę kończyć. Cześć Harry.. :)
-Pa Sandro :)
Odetchnęłam z ulgą, i oparłam się o zimne poduszki, obróciłam się na lewy bok, i ziewnęłam. Zamknęłam laptopa, i poszłam spać.
Obudziłam się o 6 rano, ostatni tydzień szkoły. Założyłam to ubranie i zeszłam na dół, było cicho. Tata był w pracy, mama i Chloe jeszcze spały. Zrobiłam sobie tosta, i usłyszałam pukanie do drzwi, była to Victoria, była cała mokra, miała rozmazany makijaż, i spojrzała na mnie. Parsknęłam tak głośno śmiechem, że mama zeszła. Spojrzała na Victorię, i szybko zaprowadziła ją do łazienki i dała jej ręcznik.
-Obawiam się, że nie pójdziecie do szkoły. - powiedziała mama.
-Oo, co za szkoda - powiedziałam śmiejąc się, wyjrzałam za okno, i zobaczyłam ulewę, i jeden wielki piorun na niebie. Podziękowałam bogu, i zaprosiłam Vicky na górę. Usiadłyśmy na moim łóżku. Zastanawiałam sie, czy mam coś jej opowiedzieć o wczorajszym spotkaniu. Zebrałam się na odwagę i opowiedziałam jej wszystko. Wiktoria na początku zareagowała miną poker face, ale po chwili rozpromieniła się i pogratulowała mi.
-Poczekaj napiszę do harrego, czy spotkamy się dzisiaj, albo nie zadzwonię.
Wyszukałam ręką mojego telefonu. Wzięłam do ręki telefon, i usłyszałam pierwszy, drugi sygnał, i nagle odezwał się zaspany głos:
-Tak?
-No hej Harry, przepraszam, że tak wcześnie dzwonię, ale wczoraj jak rozmawialiśmy to mówiłeś coś o jakimś spotkaniu.
-No tak, mamy się dzisiaj spotkać we dwójkę tak?
Spojrzałam na Victorię, a ona parsknęła śmiechem i zakryła się poduszką.
-We dwójkę.. - zadrżał mi głos.
-No tak, we dwójkę.. Boże co ja gadam, miałaś chłopców dzisiaj poznać, przepraszam, ale rano jestem nie przytomny hehe.
-Hah, dobra, to o której? Z Victorią przyjdę.
Spojrzałam na Wikę a ona zrobiła szybki gest głową mówiący: "NIE"
-No spoko, no to ja ci napiszę esemesa.. Albo, podjadę pod twój dom, ok?
-Naprawdę?
-No pewnie.
-No to super. To gdzieś o której?
-A wy nie w szkole?
-No najwidoczniej nie.. - uśmiechnęłam się. - mamy dzisiaj odwołane zajęcia - skłamałam.
-No to mogę zaraz po was podjechać. - wytrzeszczyłam oczy, i chciałam mu wykrzyknąć : "ZWARIOWAŁEŚ? JEST 8 RANO! A TY CHCESZ ŻEBYM DO CIEBIE PRZYJECHAŁA? NO CHYBA CIĘ COŚ SYNEK BOLI" Ale odparłam
-No ok, to za godzinę przyjedź na ulicę Elisabhety 34 a
-Okej, to naprawdę blisko mnie.
-No to możemy iść na nogach.
-NIE!
-Dobrze,dobrze. Kończę, pa!
- Papa!
Zaczęłam piszczeć i skakać. Po 15 minutach, ubrałam się w
to i poszłam poprawić fryzurę.
Victoria poznała Harrego i od razu zaczęła się do niego przystawiać, ale on odrzucał ją za każdym razem. Cały czas w lusterku patrzył się na mnie. Wysiedliśmy przed wielką
willę otworzyłam buzię ze zdziwienia, a Harry się zaśmiał. I zaprosił nas do ich domu, bardzo lało, więc trzymałam się kurtki i się śmiałam. Harry otworzył nam drzwi, a za drzwiami stali członkowie 1D. Spojrzeli się na nas zmrużonymi oczami, i nas zaczęli wąchać i zmierzać wzrokiem, czułam się strasznie nie zręcznie, po czym oni wszyscy parsknęli śmiechem i się przywitali z nami. Usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy rozmawiać, opowiadali nam o swoich przygodach, śmiałyśmy się w niebo głosy. Widziałam kątem oka, że Harry patrzy się na mnie. To było dziwne. Dochodziła godzina 1, i Louis nagle rzucił:
-Kto jest głodny?
Wszyscy krzyknęli: "JA" A najbardziej wydzierał się Niall.
-No to idziemy na miast.. o przepraszam, telefon mi dzwoni. Jezu jak to, co się st.. co? DLACZEGO? Jak.. to. co?
Zmienił minę z wesołej na zawiedzioną. Liam objął go ramieniem i poszedł z nim na górę, Zayn powędrował, a Niall powiedział, że musi iść do kibelka. Spojrzałam na Harrego, i spytałam po cichu, co się stało:
-Eleonora się dowiedziała, że on ją zdradza. Nie mów nikomu.
Stał obok mnie tak blisko, jego usta były bardzo blisko mojego ucha, czułam jego perfumy, miałam ochotę się do niego przytulić.. Nie,nie. Sandra NIE ZAKOCHUJ SIĘ. Wiktoria spojrzała na mnie i powiedziała, że musi iść do toalety, chciałam powiedzieć, że Niall w niej jest, ale ona już poszła.
-Siądziemy?
-Jasne - powiedziałam.
Usiedliśmy tak blisko siebie, że miałam się już odsunąć, ale Harry sięgnął po pilot, więc wykorzystałam okazję i szybko się odsunęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz