,,Nie denerwuj się. Na dole siedzi Harry, i musi z tobą porozmawiać. Zrobiłam to dla ciebie. Kocham cię - Victoria xx"
Z jednej strony cieszyłam się, z drugiej nie. Założyłam to i zeszłam jakby nigdy nic, na dół. Udawałam zdziwioną gdy zobaczyłam Harrego. Siedział oparty łokciami o stół. Gdy mnie zobaczył od razu się uniósł i poprawił koszulę. Spytałam, sięgając po sok pomarańczowy:
-Coś się stało? Że jesteś tu sam. Bez chłopaków?
-Ym tak.. właściwie nie, to znaczy tak. tak. - jąkał się.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam, żeby się nie denerwował.
-Bo wiesz. Rozmawiałem z Victorią, ona do mnie zadzwoniła i się spotkaliśmy. Zwyzywała mnie, że jak śmiem ciebie tak ranić itp. Jessica to moja przyrodnia kuzynka! Która była akurat w Anglii, Jezu Sandra. Gdybym wiedział, że coś do mnie czujesz, boże nawet bym do niej nie szedł.
Stałam jak wryta, i musiałam sobie to wszystko poukładać.
Harry przybliżył się do mnie, widziałam jego zielone tęczówki, czułam jego wspaniałe perfumy, a jego seksownie zachrypnięty głos powiedział: ,,Kocham Cię, Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo" Było to takie romantyczne. I nagle.. Jego usta zawitały ku moich ust. Pocałunek był moim najwspanialszym na świecie, był taki czuły, miły.. Najlepszy. Nie chciałam przerywać. Jego ręce były położone na moich biodrach, a moje ręce na jego karku. W końcu Harry posadził mnie na blacie, i dalej całował. Było coraz ostrzej, ale.. nagle usłyszeliśmy dzwonek. Był to jakiś wysoki pan:
-Mamy złe wieści. Victoria Johnson miała wypadek samochodowy razem z niejakim Niallem Horanem. Nie wiadomo czy to przeżyją.
-Słucham? Czy pan sobie w tej chwili żartuje? - wykrzyczałam mu w twarz.
-Przykro mi ale nie. Znajdują się w szpitalu świętej Królowej Elżbiety II w Lon..
-Tak wiem gdzie to jest - przerwałam mu.
Pobiegłam do kuchni, i opowiedziałam wszystko Harremu. On zrobił wystraszoną minę, i chwycił mnie za rękę. Pobiegliśmy do auta Harrego.
Spojrzałam na telefon.. Miałam 23 nieodebrane połączenia od Victorii!
Miałam straszne wyrzuty sumienia, że może mnie potrzebowała. Skuliłam się na fotelu, pasek bezpieczeństwa mnie uciskał. Chwyciłam się za czoło i zaczęłam szlochać. Widziałam, że Harry był bardzo smutny. Jego ręka wylądowała na moim kolanie, powiedział cicho: ,,Będzie Dobrze" Chwyciłam go za rękę. Jechaliśmy całą drogę chwyceni za rękę.
Weszliśmy za rękę do szpitala, nie zdążyliśmy się zapytać gdzie oni są, a ona nam powiedziała numer sali. Wjechaliśmy windą na 24 piętro. Weszliśmy na korytarz. Usiedliśmy na krzesłach, ja nadal płakałam a Harry cały czas trzymał moją rękę i ją gładził. Nagle wyszedł lekarz mówiąc.
-Pani..
-Watson, Sandra Watson. - odgarnęłam włosy, i jednocześnie wstałam.
-Nie jest tak źle, jak osądziliśmy. Nie jaki.. - spojrzał na swoją kartkę - pan Horan ma złamaną rękę, i lekki wstrząs mózgu, a nie jaka pani - ponownie spojrzał na kartkę - Johnson, ma złamaną nogę i jedno żebro.
Odetchnęłam.
-Kiedy wyjdą ze szpitala?
-Oj, na pewno nie dzisiaj, ani w tym tygodniu.
-Proszę pana, ale jest poniedziałek. Chce mi pan powiedzieć, że Niall i Victoria będą tutaj się gnieźnili przez tydzień?!
-Niestety, jeśli chcą być zdrowi, to muszą.
Westchnęłam i spytałam ponownie:
-Możemy do nich wejść?
-Do Niall'a tak. Do pani Johnson jeszcze nie, ma operowane żebro.
Pokazał nam na drzwi. Weszliśmy do sali, Niall był uśmiechnięty jak nas zobaczył. Podniósł lekko rękę, i powiedział: "Hej"
Podleciałam do niego jakbym go 10 lat nie widziała, i przytuliłam mocno:
-Boże Niall, jak ja się cieszę, że wam się nic nie stało!
Harry podszedł do niego i przybił mu luzacką piątkę.
-Opowiedz co nam się stało - powiedział Harry
-No bo, Victoria kazała mi po nią podjechać, że pojedziemy do sklepu. No to podjechałem, i pojechaliśmy. W drodze śpiewaliśmy sobie piosenkę. I gdy przejeżdżaliśmy przez światła, to jakiś tępy ch*j w nas wjechał.
-Żyje?
-Nie.
Zamknęłam oczy ze zdziwienia, i westchnęłam.
Victoria jest w śpiączce, i dopiero jutro będziemy mogli ją odwiedzić.
Pożegnaliśmy się z Niall'em i pojechaliśmy do mojego domu. Harry zgrabnie usiadł na kanapie, i powiedział, że zjadł by coś. Pokazałam ręką na lodówkę, a on momentalnie wstał, i zaczął robić sobie kanapkę.
-Zrób mi też.
-Okej.
-Ja się idę wykąpać.
-Mogę iść z tobą?
Obrzuciłam go wzrokiem, i pokiwałam głową. On zaśmiał się : "hehe"
Weszłam do łazienki, i relaksowałam się pod ciepłą wodą.
Wyszłam z wanny założyłam majtki i luźną bluzkę.
Harry siedział u mnie na łóżku, i oglądał telewizor.
-Harry nie chce ci nic mówić, ale ty dzisiaj u mnie śpisz.
-Wiem. Nie zostawiłbym cię teraz.
-Śpisz u mnie następny tydzień, ja nie będę sama tu spała.
-Jest jeszcze lepiej - uśmiechnął się do mnie, i kończył kanapkę, ciągle gapiąc się w telewizor. Rzuciłam mu jakieś luźne koszulki, i powiedziałam, żeby szedł się wykąpać. Włączyłam laptopa, i weszłam pod cieplutką kołderkę . Przeglądałam sieć, i usłyszałam śpiewanie Harrego
,,If I was your boyfriend, I'd never let you go.
I can take you places you ain't never been before.
Baby take a chance or you'll never ever know.
I got money in my hands that I'd really like to blow.
Swag swag swag, on you.
Chillin by the fire why we eatin' fondue.
I dunno about me but I know about you.
So say hello to falsetto in three two swag."
Zaśmiałam się, i zamknęłam laptopa. Do mojego pokoju wszedł Harry w samych.. bokserkach! Obrzuciłam go wzrokiem. Miał takie cudowne ciało.
-Zamierzasz.. spać tylko w tym?
-Tak, a przeszkadza ci to?
*NO NIE KURDE! TYLKO JESTEŚ CORAZ BARDZIEJ SEKSOWNY I SPRAWISZ, ŻE SANDRA NIE BĘDZIE JUŻ DZIEWICĄ!* pomyślałam.
-Nie. - uśmiechnęłam się. - Harry, to kim ja dla ciebie jestem?
-No nie wiem, czy się zgodzisz.
Uśmiechnęłam się.
-I...? - powiedziałam.
-Chcesz być ze mną?
-Taaak! - pocałowałam go w czoła.
Spaliśmy w takiej pozie. Było cudownie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz