wtorek, 5 czerwca 2012

Jeden

     Obudziłam się, i z zamkniętymi oczami, szukałam nogami po podłodze moich kapci. Moją grzywę zarzuciłam, niczym koń i ruszyłam w stronę schodów, poczułam zapach naleśników, i usłyszałam moją siostrę biegającą w kółko po salonie krzycząc: "Naleśniki,Naleśniki!" Uśmiechnęłam się lekko, i skoczyłam z dwóch ostatnich schodów, i pomaszerowałam do kuchni. Mama przywitała mnie zacną nowiną, że wyjeżdżamy na 2 tygodnie do Polski, do babci. Nie ucieszyłam się zbytnio, ale trzeba odwiedzić rodzinę. Pamiętam z dzieciństwa, moich szalonych kuzynów, którzy teraz mają gdzieś z 20 lat. Nie byłam w Polsce od 5 lat. A u kuzynów 7 lat. Słabo ich pamiętam. Zjadłam naleśniki, i nagle do domu wszedł tata, przywitał się z mamą, zmierzył mnie wzrokiem, i spytał:
-Sandra, wiesz która jest godzina?
-Nie.
-Jest 11, a ty jeszcze w piżamie?
-Tato wyluzuj, są wakacje..
-Wybaczam ci - rozczochrał moje włosy, i poszedł do salonu, usiadł na fotelu i rozłożył gazetę. Westchnęłam i spytałam mamę:
-Mamo, muszę jechać z wami do Polski?
-Sandra, ja i tata jesteśmy Polakami, ty jesteś w połowie, i musisz jechać do swojej ojczyzny.
-To nie moja ojczyzna, wychowałam się tu.
-Sandra, proszę cię.
-Ugh.
Poszłam na górę i założyłam 
zestaw sportowy bo strasznie się zapuściłam z dietą, spięłam włosy w wysokiego kucyka, i napisałam do Victorii, że już biegnę do niej. Zawsze co niedzielę, rano biegałyśmy po całym Londynie.

     Victoria wyszła zadowolona i pocałowała mnie w policzek na przywitanie. Przebiegłyśmy pierwsze 3 km, jeszcze zostały 4.. Byłam wykończona, więc poszłam do sklepu. Victoria odpoczywała na ławce w parku, a ja przebiegłam się do sklepu po wodę.

     Wchodząc do sklepu zauważyłam długą kolejkę, schyliłam się i chwyciłam się kolan, mówiąc cicho "o nie". Położyłam ręce na biodrach i czekałam. Wyjęłam mój telefon, i spojrzałam na wiadomość od Victorii z treścią, gdzie jestem. Westchnęłam i schowałam telefon. Gdy nagle kolejka się zmniejszyła, robiąc krok w przód myślałam, że osoba przede mną również zrobi krok, niestety nie. Nadepnęłam na piętę osoby przede mną. Podskoczyłam i przeprosiłam.
-Przepraszam, myślałam, że pan się przesunie.

     Postać z bujnymi lokami, niesamowicie hipnotyzującymi zielonymi oczami, uśmiechnęła się do mnie i wydukała "nic się nie stało" Odwrócił się do mnie tak, że cały stał przede mną, i podał mi rękę.
-Jestem Harry. Kojarzysz mnie?
Obmierzyłam go wzrokiem, i palnęłam się w głowę:

-No tak. Ty jesteś z 1D!
Uśmiechnął się, i zaproponował mi kawę. Pomyślałam o Victorii, nie mogłam jej opuścić, ale nie mogłam też spławić Harrego Stylesa! Napisałam jej sms, że przyjechał po mnie tata. Odpisała, że nie ma sprawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz