Obudziłam się na środku łóżka, biedny Harry spał na samym froncie więc, od razu się przesunęłam i go pociągnęłam do siebie. Przeciągnęłam się, i ręką szukałam po stoliku nocnym mojego telefonu. Spojrzałam na godzinę, wybiła równa 9:00. O 10, mieliśmy jechać do szpitala na odwiedziny do Victorii i Niallera. Wstałam, i ubrałam się w czerwone spodenki, i białą bluzkę na ramiączkach. Włosy uczesałam w wysokiego kucyka, spojrzałam na godzinę była 9:30 a Harry nadal spał, klasnęłam głośno dłońmi i powiedziałam aby wstawał. On zaczął mruczeć, że nie chcę wstawać. Wzruszyłam ramionami, i wróciłam do łazienki. Myjąc zęby poczułam jak nieziemsko zgrabna sylwetka przytula mnie od tyłu. Nagle poczułam mokre usta na mojej szyi, odwróciłam się i przytuliłam Harrego, i powiedziałam:
-Harry ubieraj się, bo zaraz jedziemy.
-No wiem, wiem. Sandra, kiedy twoi rodzice wracają z Polski?
-Dzwoniłam do nich wczoraj, no za tydzień będą.
-Czyli tydzień jeszcze będę u ciebie? - przytulił się do mnie.
-Tak, jeśli w ogóle chcesz.
-No pewnie, że chcę.
-Raczej nie zdążymy już zjeść śniadania, staniemy do McDonalda, kupimy im też coś.
-Ok.
Harry ubrał się ekspresowo, wsiedliśmy do jego samochodu, i podjechaliśmy do McDrive. Pani która sprzedała nam jedzenie, zaczęła piszczeć na jego widok. Harry zrobił sobie z nią zdjęcie.
Weszliśmy do szpitala w którym śmierdziało Magnezem i Siarką, wjechaliśmy szybko windą na górę. Reszta zespołu już dawno była, przywitaliśmy się z chłopcami, a na końcu z Niallem który spał.
-Niall.. Mam jedzenie..
Niall chybnął nogą tak jakby się coś stało, i krzyknął głośno : "GDZIE?" Zaśmiałam się i podałam mu torbę z McD. i poszłam do lekarza.
-Proszę pana, jak czuję się Victoria?
-Właśnie się wybudziła, chcę ją pani odwie... - nie dałam mu dokończyć.
-Tak!
Lekarz się zaśmiał i zaprowadził mnie do sali. Victoria wyglądała tragicznie, usiadłam u niej na łóżku i chwyciłam ją za rękę.
-Kochanie jak się czujesz?
-Haha, jak ciota.
-Przestań, Boże.. Jakie masz siniaki, Jeju.
-Puder chyba zakryje no nie?
-Raczej tak, ale będziesz musiała dać jeszcze podkład.
-Będę wyglądała jak plastik-fantastik, czyli jak Jessica.
-Haha.
Zaśmiałyśmy się obie i zaczęłyśmy obgadywać laski z naszej szkoły.
-Wiesz, że muszę zostać tu jeszcze 6 dni?
-Wiem.. - powiedziałam z oburzeniem.
Porozmawiałyśmy chwilę, aż przyszli do nas chłopacy, zrobił się hałas.
Dochodziła godzina 4 po południu, o 6 chłopcy mieli do mnie wpaść na kolację, nie chcieliśmy siedzieć sami. Padłam na kanapę, a Harry obok mnie. Włączyliśmy POLSKĄ stację z muzyką VIVA, o dziwo leciało What Makes You Beautiful. Harry się zdziwił, że na polskim kanale lecą właśnie oni. Wstałam z kanapy, i zaczęłam tańczyć do rytmu refrenu. Harry zaczął mnie nagrywać, a ja nie przejmowałam się i tańczyłam. Nagle pani zaczęła mówić coś po polsku, rozumiałam kilka słów.
Usiadłam na kanapie, odruchowo Harry mnie przytulił. Powiedziałam:
-Dobra, ja idę zrobić sałatkę, a ty jedź kupić coś słodkiego.
-Dobra, a słodkiego co masz na myśli?
-Cukierki, Chipsy, Ciasteczka, Żelki, Napoje.
-Tylko?
-No tak, po co nam więcej.
-Ale wiesz o co mi chodzi, prawda?
-Nie.
-Dobra, nie ważne - uśmiechnął się do mnie i mnie pocałował.
Byłam zdziwiona.
Skończyłam robić sałatkę, i spojrzałam na zegarek. Była 5. Posprzątałam całe mieszkanie, było czyściej niż zwykle. Harry wrócił i rozłożył w miskach słodycze, kupił za dużo wszystkiego.
-Chcesz żebym zgrubła?
-Tak, jesteś za chuda!
-No pewnie! Mam 17 lat i ważę 65 kilo. To za dużo, zdecydowanie za dużo. Jutro jedziemy na siłownię.
-Głupoty opowiadasz, dla mnie jesteś idealna - poczułam jego brzuch opierający się o moje plecy, uwielbiałam to.