Nagle usłyszeliśmy jęk Louisa, i słowa wypowiedziane z jego ust: "Ja jadę do Elki, ja z nią muszę porozmawiać."
-Ja jadę z tobą Lou - powiedział Zayn, i Liam.
-Gdzie jest Niall? I Victorie? - spytał Liam.
-W sypialni są ze sobą. - powiedział Zayn.
Odwróciłam się tak gwałtownie, że uderzyłam Harrego w twarz moimi włosami, on zaczął się śmiać, i spojrzał się na mnie, z uśmiechem. Ja ponownie zaczęłam się śmiać, i wyszło na to, że razem się śmialiśmy.
2 tygodnie później.
Tak naprawdę nie wiem co czuję do Harrego. Siedziałam na walizce, za 2 godziny miałam wylatywać.
-Mamo, ja naprawdę nie chcę jechać..
-Wiem kochanie, ale musisz.
-Mamo, poznałam chłopaka..
-Jakiego?
-No.. właśnie.. kocham go chyba. Właśnie teraz kiedy chcemy wyjechać, najwięcej się dzieje. - zdobyłam się na odwagę i powiedziałam to.
Mama ciężko westchnęła, i poszła do taty. Coś szepnęła mu, a on zrobił minę zawiedzonego, i szybko na mnie spojrzał. Udawałam smutną. Mama podeszła do mnie, i powiedziała.
-Kochanie, nie chętnie to mówię, ale zostań. Powiemy, że masz grypę czy coś. Ale masz nie imprezować, masz być ostrożna i nie siedź sama w domu, zaproś koleżanki, ale nie chłopaków.
-Dziękuje, kocham cię. - pocałowałam ją w policzek, i wyjęłam telefon. Wykręciłam szybko numer Victorii, i poprosiłam aby po mnie przyjechała.
Wsiadłam do jej samochodu i przywitałam się buziakiem.
-Laska, zostaję, nie jadę! Mam wolną chatę na 2 tygodnie.
-Nie wierzę, że się zgodzili - stwierdziła, patrząc w lusterko czy coś nie jedzie.
Zapięłam się w pasy, i opowiedziałam, jej wszystko ze szczegółami. Ona otworzyła oczy, i powiedziała, że jestem niesamowita. Otworzyłam okno, bo było mi mdło od jej choinki zapachowej, która dyndała mi prawie przed oczami. Poczułam wibrację w telefonie. Wyjęłam telefon z torby, i spojrzałam co słychać. Sms, od.. Louisa, zdziwiło mnie to ale otworzyłam wiadomość.
-Sandra.. Wiesz, bo Harry się dziwnie zachowuję, y.. pogadałabyś z nim? Proszę cię, przyjedź możesz z Victorią, Niall się ucieszy - Lou xxxx
-Victoria, zawracamy jedziemy do Hazzy.
Victoria zakręciła tak gwałtownie, że przybiłam czołem w kolana. Chwyciłam się za czoło, i obmierzyłam Victorię złowieszczym spojrzeniem, a ona zaczęła się śmiać. Palnęłam się w czoło, i zaśmiałam się.
Weszłam do domu chłopców, jak do swojego. Torbę rzuciłam na ziemię, z każdym przywitałam się, przyjacielskim przytulaniem, i pierwsze o co spytałam, gdzie jest Harry. Liam gryzący jabłko pokazał mi palcem na górę, pokiwałam głową, i poszłam do pokoju.
Pokój był zamknięty, więc nacisnęłam lekko klamkę, i spytałam czy mogę wejść. Nagle ktoś otworzył drzwi, spojrzałam na oczy Harrego, były podkrążone i zmęczone. Od razu mnie przytulił, i powiedział:
-Jak się cieszę, że tu jesteś.
Położyłam moje dłonie na jego plecach, i spytałam, czy chcę ze mną rozmawiać. Wziął mnie za rękę, i zaprowadził na łóżko. Usiadł na nim, a ja kawałek dalej od niego.
-Jestem zawiedziony, jestem chłopakiem a płakałem 3 dni.
-Jezu Harry, co się stało?
-Moja mama ma raka.
Wmurowało mnie. Nie wiedziałam co zrobić, co powiedzieć. Przysunęłam się do Harrego i go mocno przytuliłam. Spojrzałam na niego, i zobaczyłam napływające łzy w jego oczach. Pocałowałam go w policzek, i powiedziałam:
-Wszystko będzie dobrze, moja mama 4 lata temu, też miała raka, wygrała. Twoja mama też wygra, zobaczysz..
-Mam nadzieję - uśmiechnął się lekko. - co dzisiaj robisz? A .. Sandra, ty w Polsce nie powinnaś być?
-Ym, no powinnam.. ale nie jestem. Nie chciałam, i mama powiedziała, że mogę nie jechać. I na 2 tygodnie mam wolną chatę, może jakąś imprezę zrobimy?
-Nie wiem, na razie nie jestem w stanie imprezować.
-Rozumiem.. Ja jadę Harry, muszę ogarnąć dom. Jak chcecie to możecie wszyscy do mnie wpaść.. - uśmiechnęłam się. Harry pokiwał głową z uśmiechem, i rzucił: "Fajnie, to o której?"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz