poniedziałek, 18 czerwca 2012

Jedenaście

     Jak można być takim debilem, żeby TAK napisać, nie rozmawiając nawet ze mną, no ale cóż. Harry miał być po mnie za godzinę. Powiedział,  że to będzie specjalna okazja. Ubrałam się w to i czekałam na Harrego. Po  nie całych 15 minutach Harry był. Przywitałam go całusem i wsiedliśmy w jego auto.
-Gdzie mnie zabierasz?
-Niespodzianka.
Siedziałam, i nie mogłam się doczekać, że co chwilę wypytywałam: "Gdzie jedziemy?"

     Harry zawiązał chustką mi oczy, i ciągle gdzieś prowadził, nagle posadził mnie na łódce, i gdzieś płynęliśmy.
-Haarrrryyyyyyy... - ciągnęłam.
-Hm?
-Gdzie płyniemy?
-No cierpliwości kochanie, zaraz zobaczysz.

     Zdjęłam chustkę, a moim oczom ukazał się śliczny, malutki 
domek chciało mi się strasznie śmiać, bo wyglądał jak z jakieś bajki dla dzieci. Jak dla krasnoludków. Harry pociągnął mnie za rękę, i wprowadził do domku, był malutki, i widać było, że był stworzony dla par.
Harry pociągnął mnie na górę, na całej górze, mieściła się ta 
przepiękna sypialnia. Była przepiękna, z Harrym... nigdy tego nie robiłam, pomimo, że on chciał robić to.. Ja mówiłam, że gdy będę miała 18 lat.
-Boże Harry.. Ja nie wierzę, to wszystko dla mnie?
-Tak, kocham Cię najmocniej na świecie - chwycił moje ręce i mnie pocałował.


Przyciągnęłam go do siebie, i całowałam go namiętnie, on podniósł moją nogę, i trzymał mnie za udo. Całował mnie po szyi, zaczęłam rozpinać jego koszulę, było cudownie, w końcu byliśmy w samej bieliźnie. Trzymałam go za włosy, i całowałam. Wylądowaliśmy na łóżku.
-Sandra, chcesz tego?
-Tak

     Obudziłam się naga, obok nagiego Harrego. Ziewnęłam i objęłam Harrego. Wstałam i założyłam czyste ubrania. Weszłam do łazienki i przemyłam twarz, Harry wstał. Przytulił mnie od tyłu, i pocałował w szyję. Nie wierzyłam, że swój pierwszy raz przeżyłam właśnie z Harrym Stylesem.

Zeszliśmy na dół i zaczęliśmy robić razem śniadanie, Harry cały czas łapał mnie za tyłek, brał na ręce. Najlepszy poranek na świecie. 

niedziela, 17 czerwca 2012

Dziesięć

     Ubrałam się w to i zeszłam na dół, Harry leżał rozwalony na kanapie i co chwilę się śmiał, nie zwróciłam uwagi co on ogląda, i poszłam do kuchni. Zadzwonił telefon:
-Hej Sandrusiu! Co słychać?
-A nic mamuś, a jak tam w Polsce?
-Wszystko w Porządku.. tylko ciocia, wujek, kuzynki są trochę oburzone, że cie tu nie ma..
Poczułam się głupio.
-Ale powiedziałam im, że musisz zaliczyć testy, to im się humor trochę poprawił.

Tydzień Później.

*

     Pojechałam na lotnisko, Victoria była już zdrowiutka. Czekałam na moją rodzinkę. Nie widziałam ich 2 tygodnie. I nagle.. zobaczyłam malutką Chloe która leciała z wyciągniętymi rączkami w moją stronę, przytuliłam jej ciepłe malutkie ciałko i mocno ścisnęłam.
-Sandra, a wiesz jak w Polsce jest fajnie? Mama mi kupiła tyle fajnych rzeczy, tobie też!!!
-Dobrze, nie krzycz tak. - uśmiechnęłam się i pocałowałam ją w czoło.
Zobaczyłam mamę i tatę, podbiegłam do nich i mocno przytuliłam.

        

        ROK PÓŹNIEJ. STYCZEŃ

    Obudziłam się rano, w moim wygodnym łóżku. Spojrzałam na zegarek, i czekałam aż tu ktoś przyjdzie. Tak, dzisiaj obchodziłam moje 18 urodziny.. Czekałam aż ktoś zejdzie. Po godziny leżeniu bezczynnie w łóżku, zeszłam na dół. Ku mojemu zdziwieniu, było ciemno.. Zasunięte rolety o godzinie 11? Nie. I nagle usłyszałam szmer, odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam.. Moją wspaniałą rodzinkę, kilka członków rodziny z Polski, Victoria, koleżanki ze szkoły, One Direction, i On.. Mój najwspanialszy chłopak. Chloe leżała na ziemi z koszulką: "Mam śliczną Siostrę" 

Automatycznie poleciały mi łzy, i nagle wszyscy zaczęli śpiewać głośno "Happy Birthday" Uśmiechnęłam się przez łzy, i podleciałam do każdego i go przytuliłam, nagle doszłam do mojego chłopaka. 
-Kochanie, złożę życzenia Ci dzisiaj gdzie indziej. Przyjadę po ciebie o 18.
-Dobrze. - musnęłam go delikatnie w usta.
Wleciałam na górę niczym burza, i poszukałam jakiegoś fajnego ubrania. Dzisiaj był czwartek, więc jutro robiłam imprezę urodzinową. Nuciłam piosenkę: "Something in The Water" Zjadłam moje śniadanie, i poszłam do sklepu.
Kupiłam najświeższe czasopismo, i spojrzałam na okładkę:
"SANDRA WATSON DZIEWCZYNA HARREGO STYLESA JEST W CIĄŻY! GRATULUJEMY! TO 3 MIESIĄC"
Stałam jak wryta nad tą gazetą i od razu ją kupiłam, wybiła godzina 1. Usiadłam na fotelu u mnie w pokoju, i zabrałam się za czytanie.

,,Domniemana dziewczyna Harrego Stylesa, Sandra Watson zaszła w ciąże, z Harrym. Potwierdziła to na twitterze, odpisując nam na pytanie. Jest to 3 miesiąc, i się bardzo cieszymy. Razem z nią! :) " 

Palnęłam się w głowę, i zadzwoniłam do Hazzy.

piątek, 15 czerwca 2012

Dziewięć

     Obudziłam się na środku łóżka, biedny Harry spał na samym froncie więc, od razu się przesunęłam i go pociągnęłam do siebie. Przeciągnęłam się, i ręką szukałam po stoliku nocnym mojego telefonu. Spojrzałam na godzinę, wybiła równa 9:00. O 10, mieliśmy jechać do szpitala na odwiedziny do Victorii i Niallera. Wstałam, i ubrałam się w czerwone spodenki, i białą bluzkę na ramiączkach. Włosy uczesałam w wysokiego kucyka, spojrzałam na godzinę była 9:30 a Harry nadal spał, klasnęłam głośno dłońmi i powiedziałam aby wstawał. On zaczął mruczeć, że nie chcę wstawać. Wzruszyłam ramionami, i wróciłam do łazienki. Myjąc zęby poczułam jak nieziemsko zgrabna sylwetka przytula mnie od tyłu. Nagle poczułam mokre usta na mojej szyi, odwróciłam się i przytuliłam Harrego, i powiedziałam:
-Harry ubieraj się, bo zaraz jedziemy.
-No wiem, wiem. Sandra, kiedy twoi rodzice wracają z Polski?
-Dzwoniłam do nich wczoraj, no za tydzień będą.
-Czyli tydzień jeszcze będę u ciebie? - przytulił się do mnie.
-Tak, jeśli w ogóle chcesz.
-No pewnie, że chcę.
-Raczej nie zdążymy już zjeść śniadania, staniemy do McDonalda, kupimy im też coś.
-Ok.
Harry ubrał się ekspresowo, wsiedliśmy do jego samochodu, i podjechaliśmy do McDrive. Pani która sprzedała nam jedzenie, zaczęła piszczeć na jego widok. Harry zrobił sobie z nią zdjęcie.

     Weszliśmy do szpitala w którym śmierdziało Magnezem i Siarką, wjechaliśmy szybko windą na górę. Reszta zespołu już dawno była, przywitaliśmy się z chłopcami, a na końcu z Niallem który spał.
-Niall.. Mam jedzenie..
Niall chybnął nogą tak jakby się coś stało, i krzyknął głośno : "GDZIE?" Zaśmiałam się i podałam mu torbę z McD. i poszłam do lekarza.
-Proszę pana, jak czuję się Victoria?
-Właśnie się wybudziła, chcę ją pani odwie... - nie dałam mu dokończyć.
-Tak!
Lekarz się zaśmiał i zaprowadził mnie do sali. Victoria wyglądała tragicznie, usiadłam u niej na łóżku i chwyciłam ją za rękę.
-Kochanie jak się czujesz?
-Haha, jak ciota.
-Przestań, Boże.. Jakie masz siniaki, Jeju.
-Puder chyba zakryje no nie?
-Raczej tak, ale będziesz musiała dać jeszcze podkład.
-Będę wyglądała jak plastik-fantastik, czyli jak Jessica.
-Haha.
Zaśmiałyśmy się obie i zaczęłyśmy obgadywać laski z naszej szkoły.
-Wiesz, że muszę zostać tu jeszcze 6 dni?
-Wiem.. - powiedziałam z oburzeniem.
Porozmawiałyśmy chwilę, aż przyszli do nas chłopacy, zrobił się hałas.

     Dochodziła godzina 4 po południu, o 6 chłopcy mieli do mnie wpaść na kolację, nie chcieliśmy siedzieć sami. Padłam na kanapę, a Harry obok mnie. Włączyliśmy POLSKĄ stację z muzyką VIVA, o dziwo leciało What Makes You Beautiful. Harry się zdziwił, że na polskim kanale lecą właśnie oni. Wstałam z kanapy, i zaczęłam tańczyć do rytmu refrenu. Harry zaczął mnie nagrywać, a ja nie przejmowałam się i tańczyłam. Nagle pani zaczęła mówić coś po polsku, rozumiałam kilka słów.
Usiadłam na kanapie, odruchowo Harry mnie przytulił. Powiedziałam:

-Dobra, ja idę zrobić sałatkę, a ty jedź kupić coś słodkiego.
-Dobra, a słodkiego co masz na myśli?
-Cukierki, Chipsy, Ciasteczka, Żelki, Napoje.
-Tylko?

-No tak, po co nam więcej.
-Ale wiesz o co mi chodzi, prawda?
-Nie.
-Dobra, nie ważne - uśmiechnął się do mnie i mnie pocałował.
Byłam zdziwiona.

     Skończyłam robić sałatkę, i spojrzałam na zegarek. Była 5. Posprzątałam całe mieszkanie, było czyściej niż zwykle. Harry wrócił i rozłożył w miskach słodycze, kupił za dużo wszystkiego.
-Chcesz żebym zgrubła?
-Tak, jesteś za chuda!
-No pewnie! Mam 17 lat i ważę 65 kilo. To za dużo, zdecydowanie za dużo. Jutro jedziemy na siłownię.
-Głupoty opowiadasz, dla mnie jesteś idealna - poczułam jego brzuch opierający się o moje plecy, uwielbiałam to.

niedziela, 10 czerwca 2012

Siedem

       ,,Nie denerwuj się. Na dole siedzi Harry, i musi z tobą porozmawiać. Zrobiłam to dla ciebie. Kocham cię - Victoria xx"
  

     Z jednej strony cieszyłam się, z drugiej nie. Założyłam 
to i zeszłam jakby nigdy nic, na dół. Udawałam zdziwioną gdy zobaczyłam Harrego. Siedział oparty łokciami o stół. Gdy mnie zobaczył od razu się uniósł i poprawił koszulę. Spytałam, sięgając po sok pomarańczowy:
-Coś się stało? Że jesteś tu sam. Bez chłopaków?
-Ym tak.. właściwie nie, to znaczy tak. tak. - jąkał się.
Uśmiechnęłam się i powiedziałam, żeby się nie denerwował.
-Bo wiesz. Rozmawiałem z Victorią, ona do mnie zadzwoniła i się spotkaliśmy. Zwyzywała mnie, że jak śmiem ciebie tak ranić itp. Jessica to moja przyrodnia kuzynka! Która była akurat w Anglii, Jezu Sandra. Gdybym wiedział, że coś do mnie czujesz, boże nawet bym do niej nie szedł.
Stałam jak wryta, i musiałam sobie to wszystko poukładać.
Harry przybliżył się do mnie, widziałam jego zielone tęczówki, czułam jego wspaniałe perfumy, a jego seksownie zachrypnięty głos powiedział: ,,Kocham Cię, Nawet nie wyobrażasz sobie jak bardzo"  Było to takie romantyczne. I nagle.. Jego usta zawitały ku moich ust. Pocałunek był moim najwspanialszym na świecie, był taki czuły, miły.. Najlepszy. Nie chciałam przerywać. Jego ręce były położone na moich biodrach, a moje ręce na jego karku. W końcu Harry posadził mnie na blacie, i dalej całował. Było coraz ostrzej, ale.. nagle usłyszeliśmy dzwonek.  Był to jakiś wysoki pan:
-Mamy złe wieści. Victoria Johnson miała wypadek samochodowy razem z niejakim Niallem Horanem. Nie wiadomo czy to przeżyją.
-Słucham? Czy pan sobie w tej chwili żartuje? - wykrzyczałam mu w twarz.
-Przykro mi ale nie. Znajdują się w szpitalu świętej Królowej Elżbiety II w Lon..
-Tak wiem gdzie to jest - przerwałam mu.
Pobiegłam do kuchni, i opowiedziałam wszystko Harremu. On zrobił wystraszoną minę, i chwycił mnie za rękę. Pobiegliśmy do auta Harrego.

     Spojrzałam na telefon.. Miałam 23 nieodebrane połączenia od Victorii!
Miałam straszne wyrzuty sumienia, że może mnie potrzebowała. Skuliłam się na fotelu, pasek bezpieczeństwa mnie uciskał. Chwyciłam się za czoło i zaczęłam szlochać. Widziałam, że Harry był bardzo smutny. Jego ręka wylądowała na moim kolanie, powiedział cicho: ,,Będzie Dobrze" Chwyciłam go za rękę. Jechaliśmy całą drogę chwyceni za rękę.

     Weszliśmy za rękę do szpitala, nie zdążyliśmy się zapytać gdzie oni są, a ona nam powiedziała numer sali. Wjechaliśmy windą na 24 piętro. Weszliśmy na korytarz. Usiedliśmy na krzesłach, ja nadal płakałam a Harry cały czas trzymał moją rękę i ją gładził. Nagle wyszedł lekarz mówiąc.
-Pani..
-Watson, Sandra Watson. - odgarnęłam włosy, i jednocześnie wstałam.
-Nie jest tak źle, jak osądziliśmy. Nie jaki.. - spojrzał na swoją kartkę - pan Horan ma złamaną rękę, i lekki wstrząs mózgu, a nie jaka pani - ponownie spojrzał na kartkę - Johnson, ma złamaną nogę i jedno żebro.
Odetchnęłam.
-Kiedy wyjdą ze szpitala?
-Oj, na pewno nie dzisiaj, ani w tym tygodniu.
-Proszę pana, ale jest poniedziałek. Chce mi pan powiedzieć, że Niall i Victoria będą tutaj się gnieźnili przez tydzień?!
-Niestety, jeśli chcą być zdrowi, to muszą.
Westchnęłam i spytałam ponownie:
-Możemy do nich wejść?
-Do Niall'a tak. Do pani Johnson jeszcze nie, ma operowane żebro.
Pokazał nam na drzwi. Weszliśmy do sali, Niall był uśmiechnięty jak nas zobaczył. Podniósł lekko rękę, i powiedział: "Hej"

     Podleciałam do niego jakbym go 10 lat nie widziała, i przytuliłam mocno:
-Boże Niall, jak ja się cieszę, że wam się nic nie stało!

Harry podszedł do niego i przybił mu luzacką piątkę.
-Opowiedz co nam się stało - powiedział Harry
-No bo, Victoria kazała mi po nią podjechać, że pojedziemy do sklepu. No to podjechałem, i pojechaliśmy. W drodze śpiewaliśmy sobie piosenkę. I gdy przejeżdżaliśmy przez światła, to jakiś tępy ch*j w nas wjechał.
-Żyje?
-Nie.
Zamknęłam oczy ze zdziwienia, i westchnęłam.

     Victoria jest w śpiączce, i dopiero jutro będziemy mogli ją odwiedzić.
Pożegnaliśmy się z Niall'em i pojechaliśmy do mojego domu. Harry zgrabnie usiadł na kanapie, i powiedział, że zjadł by coś. Pokazałam ręką na lodówkę, a on momentalnie wstał, i zaczął robić sobie kanapkę.
-Zrób mi też.
-Okej.
-Ja się idę wykąpać.
-Mogę iść z tobą?
Obrzuciłam go wzrokiem, i pokiwałam głową. On zaśmiał się : "hehe"
Weszłam do łazienki, i relaksowałam się pod ciepłą wodą.
Wyszłam z wanny założyłam majtki i luźną bluzkę.
Harry siedział u mnie na łóżku, i oglądał telewizor.
-Harry nie chce ci nic mówić, ale ty dzisiaj u mnie śpisz.

-Wiem. Nie zostawiłbym cię teraz.
-Śpisz u mnie następny tydzień, ja nie będę sama tu spała.
-Jest jeszcze lepiej - uśmiechnął się do mnie, i kończył kanapkę, ciągle gapiąc się w telewizor. Rzuciłam mu jakieś luźne koszulki, i powiedziałam, żeby szedł się wykąpać. Włączyłam laptopa, i weszłam pod cieplutką kołderkę . Przeglądałam sieć, i usłyszałam śpiewanie Harrego

 ,,If I was your boyfriend, I'd never let you go.

I can take you places you ain't never been before.
Baby take a chance or you'll never ever know.
I got money in my hands that I'd really like to blow.
Swag swag swag, on you.
Chillin by the fire why we eatin' fondue.
I dunno about me but I know about you.
So say hello to falsetto in three two swag."


    Zaśmiałam się, i zamknęłam laptopa. Do mojego pokoju wszedł Harry w samych.. bokserkach! Obrzuciłam go wzrokiem. Miał takie cudowne ciało.
-Zamierzasz.. spać tylko w tym?
-Tak, a przeszkadza ci to?

*NO NIE KURDE! TYLKO JESTEŚ CORAZ BARDZIEJ SEKSOWNY I SPRAWISZ, ŻE SANDRA NIE BĘDZIE JUŻ DZIEWICĄ!* pomyślałam.
-Nie. - uśmiechnęłam się. - Harry, to kim ja dla ciebie jestem?
-No nie wiem, czy się zgodzisz.

Uśmiechnęłam się.
-I...? - powiedziałam.
-Chcesz być ze mną?
-Taaak! - pocałowałam go w czoła.
Spaliśmy w takiej
pozie. Było cudownie

Sześć

     Dodam dzisiaj trochę dłuższy rozdział z powodu takiego, że jadę do 
cioci na 3 dni, i nie wiem czy będę miała dostęp do internetu. Dzięki za wyświetlenia.


      Obudziłam się w swoim łóżku, obok mnie leżała Victoria. Czyżby chłopcy nas przenieśli do łóżka? Pamiętam jedynie tyle, że słuchałam rozmowy chłopców, a później.. zasnęłam. Odgarnęłam włosy z twarzy, i zeszłam na dół. Słyszałam śmiechy chłopaków. Stanęłam na schodach, i przeciągnęłam się ziewając.
Louis: No cześć piękna śpiąca królewno.
Niall: Zrobiliśmy śniadanie!
Ja: Cieszę się.. - szukałam wzrokiem po kuchni Harrego.  - Ym.. A Gdzie Harry?
Chłopcy spojrzeli na siebie z zakłopotaniem.
Zayn: No bo Harry umawia się z taką Jessicą.
Zrobiłam zdziwioną miną, i rzuciłam smutne: "Aha"

     Wbiegłam wkurzona do łazienki. Makijaż z wczoraj miałam cały rozmazany. Łzy leciały mi strumieniami, nagle usłyszałam dobijanie się kogoś do drzwi. Spytałam kto to. Nagle usłyszałam głos Victorii, przekręciłam klucz, a ona zdezorientowana wleciała. Zamknęłam drzwi. Victoria usiadła obok mnie, i mnie przytuliła. Zaraz po tym spytała:
-Co się stało kochanie? - odgarnęła mi mokre włosy z policzków, po czym wzięła chusteczkę i otarła moje mokre policzki.
Opowiedziałam jej wszystko, ona w odpowiedzi przytuliła mnie i powiedziała, żeby mi nic nie przyszło głupiego do głowy. Poszłam do pokoju, i spojrzałam w moją zasyfioną szafę, wygrzebałam z dna szafy 
ten zestaw i zeszłam na dół. Wyszukałam w lodówce mleka, i jednym łykiem się napiłam.
-Chłopcy, gdzie dzisiaj idziemy? - spytałam chowając mleko do lodówki.
-Jedźmy do.. - zaczął myśleć Niall.
-To może.. do.. zoo? - stwierdził Zayn.
-Zayn czy ty jesteś zdrowy umysłowo? - spytałam go.
-Ej to dobry pomysł - powiedzieli chłopcy.
Palnęłam się w głowę, i powiedziałam, że ok. Mimo, że było trochę zimno, pojechaliśmy. Harrego nie było z nami, był z tą lafiryndą.

     Weszliśmy na wielki plac, gdzie było mnóstwo zwierzątek. Robiliśmy sobie śmieszne zdjęcia, wygłupialiśmy się. Jednym zdaniem - było świetnie.
 Po wyczerpujących 2 godzinach poszliśmy na pizzę.
Weszliśmy do Pizzy Hut, i zamówiliśmy sobie pizzę. Niall zamówił sobie 3 duże! Ja z Victorią jedną wielką na pół, a chłopcy zamówili sobie po średniej. Było tak śmiesznie, zrobiliśmy sobie wszyscy zdjęcie i Lou wrzucił to na twittera.

     Wróciłam do domu z Victorią, chłopcy pojechali do swojego domu.
-Victoria, wiesz. Wczoraj jak udawałam, że śpię.. słyszałam jak Harry mówił, że jestem piękna itp.. Gładził mnie po włosach, a rano dowiedziałam się, że z kimś się spotyka.. Boże, co ja mam wypisane na czole: ,,Hej! Jestem wolna, skradnij moje serce, zrób nadzieję, a później olej! Coś ty! to nie boli!" ? MAM COŚ TAKIEGO WYPISANE NA TWARZY? POWIEDZ MI! - Wykrzyczałam jej to prosto w twarz.
Ona skarciła mnie wzrokiem, i powiedziała szybkie Uspokój się.
Miałam dość. Nie będzie tak samo, Sandra nie będzie sierotką Marysią.

     Wyjęłam telefon z kieszeni i napisałam do mojego byłego 
chłopaka
-Hm. Hej Justin, miałbyś ochotę gdzieś wyjść?
Odpowiedź dostałam w 10 sekund.
-Cześć Księżniczko, no pewnie? To Gdzie?
-Może Park? Za 10 minut?
-Okej, to ja już jadę.
     Ubrałam się w 
to i zeszłam na dół. Victoria leżała rozwalona na mojej kanapie i jadła lody. Z jej oczu lały się łzy, spojrzałam na telewizor. No tak, oglądała Króla Lwa. Powiedziałam jej, że za godzinę wrócę, a ona rzuciła szybko OKEJ. Szłam 5 minut. Gdy zaszłam do parku, zobaczyłam Justina, był nadal tak samo piękny. Przytuliłam go, a on powiedział:
-Tęskniłem za tym.
-Haha - uśmiechnęłam się.
On momentalnie wziął mnie za rękę, w oddali zobaczyłam znajome włosy. RZESZ CHOLERA. Harry szedł ze swoją Jessicą. Była to niska Azjatka z długimi czarnymi włosami. Była ubrana w skąpą sukienkę, i szła obok Harrego, nie za rękę. Gdy Harry mnie zobaczył, zdążyłam puścić rękę Justin'a. On dziwnie się na mnie spojrzał.
 
     Wymieniliśmy się spojrzeniami. Serce zaczęło mi bić 4 razy szybciej. Powiedział do mnie Cześć, ja rzuciłam szybkim Hej, i przeszłam dalej. Obróciłam się, i zobaczyłam, że Harry też się odwraca. Nasze spojrzenia ponownie się spojrzały, uśmiechnęłam się lekko i odwróciłam się w stronę Justin'a.

     Weszłam do domu, i zastałam Victorię która robiła coś w kuchni. Opowiedziałam jej to wszystko, ona powiedziała, że jestem dziwna.
Weszłam na górę i założyłam moją ulubioną piżamę. Położyłam się w łóżku, i zasnęłam.

     Obudziłam się sama w łóżku, spojrzałam dookoła. Było bardzo czysto, zobaczyłam na moim biurku, kartkę od Victorii. Przeczytałam i walnęłam pięścią o ścianę.

Pięć

     Weszłam do mojego domu, było ciemno, cicho, smutno. Oświeciłam wszędzie światła, i weszłam do kuchni. Wiktoria pobiegła do domu, po swoje rzeczy, bo dzisiaj u mnie nocowała. Założyłam to ubranie i poszłam do kuchni. Usłyszałam dzwonek, i wpuściłam Wiktorię.

     Po godzinie, usłyszałyśmy dzwonek do drzwi, byli to chłopcy. Wlecieli do domu, i czuli się jak u siebie, nie przeszkadzało mi to. Liam liczył rybki w moim akwarium, Niall grzebał w lodówce, Zayn i Louis Skakali po fotelach w salonie, a Harry jako jedyny podszedł do mnie i mnie przytulił na przywitanie. Spytałam jak się czuję, i powiedział, że jest Okay.
-Dobra, oglądamy dzisiaj horror.
-Gdzie? - spytał Louis.
-U mnie na górze.
-W TWOIM POKOJU? NA TWOIM ŁÓŻKU? - podbiegł do mnie Zayn, chwytając mnie za biodro, i robił minę typu: " :D "
-Nie! W dużym pustym pokoju, gdzie oglądamy filmy. Jest tam jedynie wielki materac, i 50 calowy telewizor - uśmiechnęłam się.
-Eeeee.. - udawali zawiedzionych.
Uśmiechnęłam się i kazałam im iść na górę, została ze mną Victoria, podbiegła do mnie i zaczęła mną trząść.
-CO TO BYŁO!? Przytulił cię!
-Tak wiem, też się zdziwiłam.
Wyjęłam popcorn, czekoladę i napoję, i poszłyśmy na górę. Chłopcy grzecznie skakali po niesamowicie miękkim materacu, na widok słodyczy Niall wstał i pomógł mi w przeniesieniu tego. Usiedliśmy wszyscy na wielkim materacu. Harry siedział przy ścianie, ja obok niego, obok mnie Niall, obok Nialla Siedzieli przytuleni Zayn i Lou. A w końcu ściany siedział Liam z Victorią.

     Film się zaczął, był okropnie straszny. W końcu się tak wkurzyłam, że powiedziałam:
-Ja tego cholernego filmu nie oglądam, będziecie mnie straszyć!
-Czym? - spytał uśmiechnięty od ucha do ucha Liam.
-No tymi duchami, czy co to jest.
-To są Zombie. - powiedział Zayn.
-Ugh

Usiadłam z powrotem na miejscu, i przykryłam się kocem. Spojrzałam na Harrego a on się uśmiechnął, wróciłam do oglądania filmu. Nastąpiła tak straszna scena, że podskoczyłam i wylałam na siebie i na Harrego colę. Wkurzyłam się i przeprosiłam Harrego.

     Poszłam do łazienki, a Harry za mną. Nie wstydziłam się i zdjęłam bluzkę. Harry stał w drzwiach z otwartą buzią, i powiedział:
-Niezłe masz ciało.
Uśmiechnęłam się, i pomyślałam : ,,Kiedyś Będzie twoje" Boże,Boże. Sandra! Nie, nie, nie.. Nie w tej chwili, jezu jaka ty jesteś zboczona. 
Rzuciłam Harremu moją bluzkę za dużą o 3 rozmiary, którą kupiła mi ciocia z Niemiec. Była z wielkim napisem RAMONES. Ubrał się w nią, i wróciliśmy do oglądania filmu. Wtuliłam się w Nialla, bo były coraz straszniejsze sceny, nie chciałam pokazywać, że Harry mi się podo... jezu.. on mi się podoba!

    Usłyszałam głosy, miałam zamknięte oczy, ale słuchałam to o czym mówią chłopcy. Byłam oparta na klacie Nialla.
Louis: Harry, zrób krok. Ona nie zrobi, ona jest dziewczyną.
Harry: To nie jest takie łatwe.
Liam: No ale ona ci się podoba? Tak?
Harry: No tak, nawet bardzo. - dotknął moich włosów.
Przeszły mnie ciarki, ale dalej słuchałam.
Niall: Ale masz szczęście Harry.
Harry: Dlaczego?
Niall: No nie widzisz jak się patrzy na ciebie?
Harry: No wiem, ona jest.. Taka piękna. - dotknął ponownie moich włosów. Tym razem byłam pewna, że mówią o  mnie. 

środa, 6 czerwca 2012

Cztery

    Nagle usłyszeliśmy jęk Louisa, i słowa wypowiedziane z jego ust: "Ja jadę do Elki, ja z nią muszę porozmawiać."
-Ja jadę z tobą Lou - powiedział Zayn, i Liam.
-Gdzie jest Niall? I Victorie? - spytał Liam.
-W sypialni są ze sobą. - powiedział Zayn.
Odwróciłam się tak gwałtownie, że uderzyłam Harrego w twarz moimi włosami, on zaczął się śmiać, i spojrzał się na mnie, z uśmiechem. Ja ponownie zaczęłam się śmiać, i wyszło na to, że razem się śmialiśmy.

2 tygodnie później.

     Tak naprawdę nie wiem co czuję do Harrego. Siedziałam na walizce, za 2 godziny miałam wylatywać.
-Mamo, ja naprawdę nie chcę jechać..
-Wiem kochanie, ale musisz.
-Mamo, poznałam chłopaka..
-Jakiego?
-No.. właśnie.. kocham go chyba. Właśnie teraz kiedy chcemy wyjechać, najwięcej się dzieje. - zdobyłam się na odwagę i powiedziałam to. 

Mama ciężko westchnęła, i poszła do taty. Coś szepnęła mu, a on zrobił minę zawiedzonego, i szybko na mnie spojrzał. Udawałam smutną. Mama podeszła do mnie, i powiedziała.
-Kochanie, nie chętnie to mówię, ale zostań. Powiemy, że masz grypę czy coś. Ale masz nie imprezować, masz być ostrożna i nie siedź sama w domu, zaproś koleżanki, ale nie chłopaków.
-Dziękuje, kocham cię. - pocałowałam ją w policzek, i wyjęłam telefon. Wykręciłam szybko numer Victorii, i poprosiłam aby po mnie przyjechała.

     Wsiadłam do jej samochodu i przywitałam się buziakiem.
-Laska, zostaję, nie jadę! Mam wolną chatę na 2 tygodnie.
-Nie wierzę, że się zgodzili - stwierdziła, patrząc w lusterko czy coś nie jedzie.
Zapięłam się w pasy, i opowiedziałam, jej wszystko ze szczegółami. Ona otworzyła oczy, i powiedziała, że jestem niesamowita. Otworzyłam okno, bo było mi mdło od jej choinki zapachowej, która dyndała mi prawie przed oczami. Poczułam wibrację w telefonie. Wyjęłam telefon z torby, i spojrzałam co słychać. Sms, od.. Louisa, zdziwiło mnie to ale otworzyłam wiadomość.
-Sandra.. Wiesz, bo Harry się dziwnie zachowuję, y.. pogadałabyś z nim? Proszę cię, przyjedź możesz z Victorią, Niall się ucieszy - Lou  xxxx
-Victoria, zawracamy jedziemy do Hazzy.
Victoria zakręciła tak gwałtownie, że przybiłam czołem w kolana. Chwyciłam się za czoło, i obmierzyłam Victorię złowieszczym spojrzeniem, a ona zaczęła się śmiać. Palnęłam się w czoło, i zaśmiałam się.

     Weszłam do domu chłopców, jak do swojego. Torbę rzuciłam na ziemię, z każdym przywitałam się, przyjacielskim przytulaniem, i pierwsze o co spytałam, gdzie jest Harry. Liam gryzący jabłko pokazał mi palcem na górę, pokiwałam głową, i poszłam do pokoju.

     Pokój był zamknięty, więc nacisnęłam lekko klamkę, i spytałam czy mogę wejść. Nagle ktoś otworzył drzwi, spojrzałam na oczy Harrego, były podkrążone i zmęczone. Od razu mnie przytulił, i powiedział:
-Jak się cieszę, że tu jesteś.
Położyłam moje dłonie na jego plecach, i spytałam, czy chcę ze mną rozmawiać. Wziął mnie za rękę, i zaprowadził na łóżko. Usiadł na nim, a ja kawałek dalej od niego.
-Jestem zawiedziony, jestem chłopakiem a płakałem 3 dni.
-Jezu Harry, co się stało?
-Moja mama ma raka.
Wmurowało mnie. Nie wiedziałam co zrobić, co powiedzieć. Przysunęłam się do Harrego i go mocno przytuliłam. Spojrzałam na niego, i zobaczyłam napływające łzy w jego oczach. Pocałowałam go w policzek, i powiedziałam:
-Wszystko będzie dobrze, moja mama 4 lata temu, też miała raka, wygrała. Twoja mama też wygra, zobaczysz..
-Mam nadzieję - uśmiechnął się lekko. - co dzisiaj robisz? A .. Sandra, ty w Polsce nie powinnaś być?
-Ym, no powinnam.. ale nie jestem. Nie chciałam, i mama powiedziała, że mogę nie jechać. I na 2 tygodnie mam wolną chatę, może jakąś imprezę zrobimy?
-Nie wiem, na razie nie jestem w stanie imprezować.
-Rozumiem.. Ja jadę Harry, muszę ogarnąć dom. Jak chcecie to możecie wszyscy do mnie wpaść.. - uśmiechnęłam się. Harry pokiwał głową z uśmiechem, i rzucił: "Fajnie, to o której?"